To, jakie postawy wobec małżeństwa, płci przeciwnej i siebie samych zostały nam wpojone w tej najmniejszej grupie społecznej, decyduje o naszych dalszych relacjach z innymi. Portal dla Singli MyDwoje.pl wyjaśnia, w jakim stopniu dom rodzinny a samotność są czynnikami zależnymi od siebie. Cel w małżeństwie jest rozumiany w tym drugim znaczeniu jako przyczyna celowa małżeństwa, która determinuje jego naturę. Mał-żeństwo ze względu na swój charakter jest podporządkowane do-bru małżonków oraz przekazywaniu i wychowywaniu życia6. Jan Paweł II podkreśla, że z miłości Bóg stworzył człowieka na swoje Dominika Cieśla-Szymańska, Wydawnictwo Czarne, 2023. Samotnym można być wszędzie, lecz samotność wynikająca z mieszkania w mieście, w otoczeniu milionów ludzi, ma szczególny charakter. Wydawałoby się, że miejskie życie, zmasowana obecność innych wyklucza taki stan, a jednak sama fizyczna bliskość nie wystarczy, by rozproszyć Rozwód w oczach mężczyzny. To nieprawda, że rozwód wywołuje u kobiet silniejszy stres i większą samotność niż u mężczyzn. Faceci równie silnie przeżywają rozpad małżeństwa i tak samo czują się zagubieni i samotni. Jak mężczyzna może wykorzystać przeżycia związane z rozwodem, by w przyszłości być gotowym na nowy . Witam, jestem nieszczęśliwa i samotna w małżeństwie, nie umiem nazwać uczyć jakie żywię do męża, zawsze jestem sama czuje się jak słomiana wdowa. Mamy synka 7 lat, po ślubie jesteśmy 13 lat,nie mogę liczyć na pomoc rodziców, bardzo boję się że nie poradzę sobie finansowo i zostanę zupełnie sama. Wiem że nie chce tkwić w tym związku ale od kilku lat nie potrafię podjąć decyzji. Co zrobić w takiej sytuacji? gdzie szukać pomocy? Jak przezwyciężać lęk? Pozdrawiam KOBIETA, 37 LAT ponad rok temu Stres a depresja Depresja to choroba cywilizacyjna. Wciąż jednak nie jest to dobrze znana choroba. Obejrzyj film i poszerz swoją wiedzę o depresji. Psychiatra Agnieszka Jamroży wyjaśnia związek miedzy stresem a depresją. W takiej sytuacji warto po prostu porozmawiać z mężem. Jeśli będzie chociaż minimalnie atmosfera współdziałania, to można spróbować terapii małżeńskiej u psychologa. 0 Dzień dobry! Rozstanie z mężem, nowy początek życia na własną rękę to zawsze trudna decyzja i naturalne, że ma Pani wątpliwości, obawy, potrzebuje wsparcia. Proszę zgłosić się do psychologa w swoim miejscu zamieszkania, np. w Poradni Zdrowia Psychicznego, Centrum Interwencji Kryzysowej, Centrum Praw Kobiet, Centrum Pomocy Rodzinie i tym podobnych organizacjach i fundacjach. Skierowanie na psychoterapię może Pani również otrzymać od lekarza. Pozdrawiam! 0 Witam, nie wiem na ile próbowała Pani rozmawiać z mężem o swoich potrzebach i uczuciach, na pewno od tego bym zaczęła. Na pewno warto też porozmawiać o swoich trudnościach z jakąś zaufaną osobą, przyjacielem lub terapeutą; często głośne powiedzenie o pewnych sprawach pomaga nam samym je sobie oswoić, ułożyć, z pomocą innej osoby spojrzeć na nie z nieco innego punktu pewno pomoże to w zmniejszeniu poczucia osamotnienia - w ogóle. To zaś daje siłę do podejmowania wysiłków do walki o siebie. 0 Nasi lekarze odpowiedzieli już na kilka podobnych pytań innych znajdziesz do nich odnośniki: Zdrada w małżeństwie – odpowiada Mgr Agata Hensoldt-Jankowska Uczucie samotności po 25-latach małżeństwa – odpowiada Mgr Patrycja Stajer Uczucie samotności w związku małżeńskim – odpowiada Mgr Patrycja Stajer Obnażanie się w szkole przez 7-latka z zespołem Aspergera i nerwicą natręctw – odpowiada Mgr Katarzyna Garbacz Bezpłatna pomoc przy nieradzeniu sobie z chorobą – odpowiada Mgr Sylwia Wiśniewska Samotność w małżeństwie i brak wsparcia – odpowiada Mgr Justyna Piątkowska Jak poradzić sobie z tym uczuciem samotności? – odpowiada Mgr Bożena Waluś Rękoczyny i awantury w małżeństwie – odpowiada Mgr Patrycja Stajer Uczucie samotności pomimo męża i dwójki dzieci – odpowiada Mgr Anna Bernatowska Przemoc psychiczna w młodym małżeństwie – odpowiada Mgr Justyna Piątkowska artykuły Myślisz, że Bóg wymyślił małżeństwo, żeby zaspokajać twoje potrzeby? Poznaj dwa ważne argumenty, które uświadomią Ci, że jesteś w błędzie. Powód pierwszy: Rdz 2, 18 - Pan Bóg rzekł: "Nie jest dobrze, żeby mężczyzna był sam, uczynię mu zatem odpowiednią dla niego pomoc" - należy odczytywać w kontekście, w jakim się znajduje. Po pierwsze, przedstawiony wyżej pogląd jest fałszywy dlatego, że opiera się na zdaniu wyrwanym z kontekstu, jakim jest całość historii zawartej w drugim rozdziale Księgi Rodzaju. Wers osiemnasty nie pojawia się znikąd, lecz jest częścią dramatu, który rozpoczyna się w wersie czwartym. Już na samym początku drugiego opisu stworzenia pojawia się problem: nie ma człowieka, który by uprawiał ziemię (wers 5). Bóg stwarza więc człowieka po to, żeby opiekował się Jego światem (wers 7). Z Księgi Rodzaju (1, 26-28) dowiadujemy się, że taki właśnie jest cel istnienia rodzaju ludzkiego. Bóg umieszcza człowieka w ogrodzie i poleca mu, żeby "uprawiał go i doglądał". Adam ma być ogrodnikiem, któremu powierzona została ogromna odpowiedzialność doglądania ogrodu Boga. Sytuacja wygląda więc następująco: Bóg przygląda się uważnie ogrodowi, który stworzył, i małemu Adamowi stojącemu pośrodku tego ogrodu w zadziwieniu, po czym mówi: "Widzę, że nie jest dobrze powierzać to zadanie jemu samemu". Nie jest dobrze nie dlatego, że Adam jest samotny (może jest, a może nie!), ale po prostu dlatego, że praca, którą ma wykonać, przerasta go. Dlatego Adam otrzymał "pomoc", a nie "towarzystwo". Gdyby był samotny, wtedy rzeczywiście potrzebowałby towarzysza. Siedzieliby razem na ogrodowej ławce, trzymaliby się za ręce itd. Chociaż jednak Ewa z pewnością byłaby doskonałą "towarzyszką" (a w Księdze Malachiasza, 2, 14, żona rzeczywiście tak jest nazwana), to jest dana Adamowi jako "pomoc", czyli po prostu jako ktoś, kto pracuje u jego boku, aby wspólnymi siłami wypełniali powierzone im zadanie. Warto oczywiście zapytać, dlaczego Bóg stworzył kobietę, a nie drugiego mężczyznę, skoro Adam potrzebował pomocy. Musimy przecież przyznać, nawet narażając się na zarzut trywialności lub niepoprawności politycznej, że z czysto statystycznego punktu widzenia mężczyzna byłby silniejszy! Dlaczego zatem kobieta? W pierwszych dwóch rozdziałach Księgi Rodzaju podane są dwa powody. W rozdziale pierwszym dowiadujemy się, że chodziło o dzieci (1, 28). To naprawdę ma sens. Przecież skoro jeden ogrodnik nie poradzi sobie z tak wielkim ogrodem, to i dwóch (czy dwoje) nie wystarczy. Muszą zatem dać początek całej rodzinie ogrodników! W rozdziale drugim znajdujemy jednak jeszcze jeden powód, którym jest rozkosz seksualnej intymności. W wersie dwudziestym trzecim Adam wydaje na widok Ewy pełen zachwytu okrzyk: "Ta dopiero jest...!". Dopiero ona jest odpowiedzią na jego tęsknotę za odpowiednią pomocą, która wraz z nim może pracować w pełnej rozkoszy wspólnocie, ciesząc się przywilejem służenia Bogu w Jego ogrodzie. W ciągu stuleci wielu panów młodych powtarzało okrzyk zachwytu Adama opisany w Księdze Rodzaju 2, 23. W tym okrzyku (podobnie jak w wersie 25) wyrażona została naturalna, pozytywna odpowiedź na seksualne pragnienie i rozkosz niezepsuta jeszcze poczuciem wstydu. Jednak nawet tutaj kontekst każe nam pamiętać, że intymność seksualna nie jest celem ostatecznym. Jest to bowiem rozkosz prowadząca do realizacji wspólnego celu, intymność wyrażająca jedność dążenia i partnerstwo w wypełnianiu zadania, które wykracza poza granice związku jednej pary. Radując się wraz z kochankami w ogrodzie, nie możemy zapominać, że mają oni pracę do wykonania. Trzeba przecież pielęgnować ogród. Świat stworzony przez Boga wymaga uważnych starań i starannej pracy. Ludzie, którzy żyją w stanie wolnym, będą pełnić owocną służbę Bogu na różne sposoby, dostępne wyłącznie osobom niezamężnym (nieżonatym). Natomiast ludzie żyjący w małżeństwie będą wykonywać tę pracę we dwoje. Na podstawie rozdziału drugiego Księgi Rodzaju można więc w odniesieniu do małżeństwa sformułować takie samo hasło, jak na podstawie rozdziału pierwszego: "Seks w służbie Bogu". Należy wspomnieć, że doglądanie ogrodu (stosując konsekwentnie powyższą symbolikę) nie jest zastrzeżone wyłącznie dla mężczyzn i kobiet pozostających w związku małżeńskim. Osoba niezamężna jest w równym stopniu powołana do służenia Bogu. Ja po prostu chcę zwrócić uwagę na fakt, że kiedy żenimy się bądź wychodzimy za mąż, powołanie to nadal pozostaje aktualne. Zmienia się tylko sposób, w jaki pełnimy naszą służbę. Para małżeńska wnosi swój wkład w "pracę w ogrodzie", wykonując pewne szczególne zadania. Powód drugi: Pozostała część Pisma Świętego nie potwierdza tej teorii. Pogląd, zgodnie z którym Bóg stworzył małżeństwo zasadniczo jako lekarstwo na samotność, można uznać za błędny także dlatego, że w dalszej części Pisma Świętego nie znajduje on potwierdzenia. Gdyby rzeczywiście w Księdze Rodzaju (2, 18) zawarta była taka nauka, moglibyśmy oczekiwać, że pozostała część Biblii ją potwierdzi. Tymczasem napotykamy tylko na głuchą ciszę. Pismo Święte często wprawdzie wspomina o tęsknotach ludzkich serc, ale tęsknoty te niekoniecznie mają znaleźć ukojenie w małżeństwie. Powinny raczej realizować się we wspólnocie z ludźmi, w odbywaniu podróży przez życie w towarzystwie innych istot ludzkich. Przede wszystkim bowiem przeznaczeniem wszystkich ludzi (żyjących w stanie wolnym i w małżeństwie) jest pełne radości zespolenie z Bogiem, który nas kocha. Jesteśmy również stworzeni do życia w serdecznej wspólnocie z braćmi i siostrami w jednej Bożej rodzinie. Taką właśnie obietnicę dał nam Jezus Chrystus. Oczywiście również małżeństwo powinno być wspólnotą, w której panuje przyjaźń i radość. Związek małżeński dwojga ludzi rzeczywiście powinien leczyć ich z samotności. Małżeństwo jednak nie jest jedynym lekarstwem na samotność. Każda ludzka wspólnota powinna być takim lekarstwem. Nie wszyscy ludzie mogą wchodzić w związki małżeńskie, ale wszyscy są zaproszeni do wspólnoty z Bogiem i ze sobą nawzajem w Jezusie Chrystusie. Umieszczając rozważany fragment (Rdz 2, 18) w kontekście rozdziału drugiego oraz porównując go do nauczania pozostałej części Pisma Świętego widzimy, że nie ma w nim mowy o tym, iż celem małżeństwa jest uleczenie samotności. Dewiza odnosząca się do rozdziału drugiego brzmi: "Seks w służbie Bogu". Kobieta i mężczyzna wchodzą do ogrodu po to, by wspólnie pracować. Bóg stworzył małżeństwo po to, żeby ludzie, którzy żyją w małżeństwie, służyli Mu w tym związku i poprzez niego (podobnie jak osoby nieżonate i niezamężne służą Mu w swoim wolnym stanie). Widzimy zatem, że małżeństwo nie jest odpowiedzią Boga na samotność. Bóg nie dał nam małżeństwa po to, żeby zaspokajać nasze potrzeby. Chcielibyśmy tak myśleć, ale Bóg ma większe cele dla tego świata niż spełnianie naszych potrzeb. Jeżeli spodziewamy się, że małżeństwo spełni nasze potrzeby, to znaczy, że nie zrozumieliśmy prawdziwej natury miłości i siejemy ziarno destrukcji w naszych małżeństwach. Więcej w książce: Złączeni przez Boga i dla Boga. Jak osiągnąć doskonałość w małżeństwie - Christopher Ash Dołącz do Forum Kobiet To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ... Strony 1 Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź Posty [ 23 ] 1 2014-09-01 13:36:36 DeMarkus1975 Zaglądam tu coraz częściej Nieaktywny Zarejestrowany: 2014-09-01 Posty: 10 Temat: Samotność w małżeństwie - widziane oczyma mężczyzny Jestem Marek. Mam 42 lata. Mieszkam w Krakowie. Jestem żonaty od 14 lat. Od, mniej więcej, dwóch - trzech lat w naszym związku pojawił się problem polegający na oddalaniu się od siebie. Obecnie żona twierdzi, że jesteśmy przyjaciółmi, że mnie szanuje, ale nie kocha. Nie chce mojej bliskości. Pewnie można by było to jakoś rozwiązać, gdyby nie jeden, a raczej cztery powody - nasze dzieci w wieku (12, 11, 5 i 3 lata). Żadne z nas nie opuści (nie porzuci) rodziny, oboje chcieliśmy mieć tak dużą rodzinę i potrafiliśmy się nią cieszyć. Żona bardzo chciała kolejne dziecko, bo pierwsi trzej to jesteśmy ludźmi wykształconymi, dobrze zarabiamy, pochodzimy z normalnych (pełnych) rodzin. Jesteśmy oboje bardzo związani z naszymi pociechami. Żona zawsze miała we mnie wsparcie, zrezygnowałem nawet z jednej z funkcji, którą pełniłem, żeby ona mogła wrócić do zawodu po urodzeniu najmłodszego dziecka, wziąłem na siebie dużą część obowiązków domowych znajduję więc żadnych racjonalnych powodów dla których miałaby powód, żeby odsunąć się ode mnie emocjonalnie. A jednak się to setki rozmów, próbowaliśmy i próbujemy utrzymać nasze małżeństwo, do psychologa żona nie chce pójść, bo mówi, że chcę z niej zrobić wariatkę. W międzyczasie zadurza się w żonatym koledze z pracy, pisze mu, że go kocha. Potem płacze, przeprasza, popada w twierdzi, że jej serce jest puste. Zacząłem się zastanawiać, czy nie ma symptomów depresji, często jest bardzo sytuacja trwa już ponad dwa lata. Żona nie tylko nie chce mojej bliskości, ale też nie zajmuje się mną, nie myśli o mnie. Bardzo brakuje mi tej relacji. Sporadycznie (raz na miesiąc, dwa) współżyjemy, co bardziej mi się wydaje jest jakimś sposobem na odreagowanie, niż faktyczną namiętnością. Olbrzymi lodowy mur, który pomiędzy nami wyrósł jest nie do zniesienia. Czuję, że ona mnie porzuciła emocjonalnie, ale jednocześnie jesteśmy skazani na wspólne życie. Czy ktoś z pań lub panów coś takiego przeżył? Jak sobie poradziliście? Czy i po ilu latach coś się zmieniło w relacji na lepsze? 2 Odpowiedź przez zawiedziona1987_ 2014-09-01 19:11:29 zawiedziona1987_ Powoli się zadomawiam Nieaktywny Zarejestrowany: 2014-09-01 Posty: 51 Odp: Samotność w małżeństwie - widziane oczyma mężczyznyWitam, może z racji mojego wieku moje zdanie będzie dla Ciebie mniej istotne, ale z perspektywy doświadczeń jakie nabyłam w trakcie trwania 10-letniego - bardzo trudnego związku- , pozwolę sobie zabrać że przede wszystkim nie powinieneś porzucać pomysłu z pójściem do psychologa, ale zrób to sam, skoro żona nie chce. To nie tylko pomoże Ci uporać się z emocjami jakie Tobie towarzyszą, ale także po części pozwoli Ci zrozumieć i zdiagnozować zachowanie żony. Decyzja o rozstaniu a także o pozostaniu w związku to niezwykle poważne kwestie. Nikt nie ma prawa zdecydować za Was, jednak czasami człowiek potrzebuje usłyszeć zupełnie bezstronnych opinii na własny temat by zacząć działać, i to działać racjonalnie. Osoba, która wyzwoli się z ciężaru skrywanych myśli i uczuć jest odświeżona wewnętrznie i znajduje rozwiązania (całkiem proste i bliskie codzienności). Do póki tkwisz w samym środku wydarzeń i koncentrujesz się bezpośrednio na tej sprawie, wszystko Cie przytłacza, nie dopuszczasz do siebie głosu to co masz, czego chcesz, potrzebujesz, co z siebie dałeś, a co jeszcze możesz i chcesz dać... Jakich się pokochaliście, co Was połączyło i czego może brakować żonie, co lubiła, co sprawiało, że była szczęśliwa, kiedy Ty byłeś brzmi to małostkowo, ale tego nam chyba w życiu brakuje- refleksji. 3 Odpowiedź przez żyworódka 2014-09-01 19:29:40 Ostatnio edytowany przez żyworódka (2014-09-01 19:32:54) żyworódka Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2011-02-24 Posty: 3,979 Wiek: czas zbioru plonów Odp: Samotność w małżeństwie - widziane oczyma mężczyzny DeMarkus1975 napisał/a:(...)Nie znajduję więc żadnych racjonalnych powodów dla których miałaby powód, żeby odsunąć się ode mnie emocjonalnie. A jednak się to setki rozmów, próbowaliśmy i próbujemy utrzymać nasze małżeństwo, do psychologa żona nie chce pójść, bo mówi, że chcę z niej zrobić wariatkę. W międzyczasie zadurza się w żonatym koledze z pracy, pisze mu, że go kocha. Potem płacze, przeprasza, popada w twierdzi, że jej serce jest puste. Zacząłem się zastanawiać, czy nie ma symptomów depresji, często jest bardzo przemęczona (...)Chociaż piszesz, że żona dopiero "w międzyczasie zadurza się w żonatym koledze z pracy", to ja byłabym skłonna twierdzić, że jedynym powodem jej zachowania się, jest ten nowy obiekt zakochała się w nim, a potem dopiero zacząłeś schodzić na boczny się, czy czasem nie jest w depresji - pewnie dzieci, a matka nie kocha już taty.......jak tu żyć bez miłości, tak obok siebie, tylko dla kolega też pewnie ma rozmowy między Wami nic nie dają.......Na forum jest dużo podobnych historii, ale prędzej w dziale o ktoś tu zajrzy. "Ludzi poznajemy w momencie, kiedy sytuacja jest dla nich trudna, wtedy pokazują prawdziwą twarz" - przeczytane na forum 4 Odpowiedź przez DeMarkus1975 2014-09-01 21:05:01 DeMarkus1975 Zaglądam tu coraz częściej Nieaktywny Zarejestrowany: 2014-09-01 Posty: 10 Odp: Samotność w małżeństwie - widziane oczyma mężczyzny żyworódka napisał/a:Chociaż piszesz, że żona dopiero "w międzyczasie zadurza się w żonatym koledze z pracy", to ja byłabym skłonna twierdzić, że jedynym powodem jej zachowania się, jest ten nowy obiekt zakochała się w nim, a potem dopiero zacząłeś schodzić na boczny się, czy czasem nie jest w depresji - pewnie dzieci, a matka nie kocha już taty.......jak tu żyć bez miłości, tak obok siebie, tylko dla kolega też pewnie ma rozmowy między Wami nic nie dają...... (...)*****************************No tak, ale jak z tym sobie poradzić? Mam wrażenie, że oboje/razem staczamy się w przepaść. Coraz mniej dajemy sobie z tym radę. Każde z nas potrzebuje bliskości, wsparcia, bycia z drugim człowiekiem. Każde z nas spogląda na dzieci i widzi jak są z nami związane. Nie widzimy wyjścia z tej sytuacji!!! Nie ma wspólnych celów, nadziei. Widzę, że ona się stara, ale nie zmusi się do miłości. 5 Odpowiedź przez żyworódka 2014-09-01 21:40:45 Ostatnio edytowany przez żyworódka (2014-09-01 21:44:51) żyworódka Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2011-02-24 Posty: 3,979 Wiek: czas zbioru plonów Odp: Samotność w małżeństwie - widziane oczyma mężczyzny Markus, jeżeli chcesz zacytować czyjąś wypowiedź, to kliknij w okienko "cytuj " znajdujące się z prawej strony tej do Twojej historii, to czy wiesz, na ile rozwinął się ten romans żony z kolegą?Doszło również do zdrady fizycznej?Nadal razem pracują?Nadal utrzymują kontakt poza pracą?Bo w zasadzie tak piszesz, jakby sama zdrada żony, choćby ta emocjonalna nie bardzo Cię obeszła i nadal chcesz, żeby było między Wami jak dawniej, ale ona nie.....bo albo jeszcze jest 'w środku' tej nowej miłości, albo nie widzi już powrotu do nie ma w Tobie złości, wściekłości, buntu, że tak postąpiła?Przepraszała Cię za to?Twój wątek bardziej odpowiada tematycznie do działu więcej zagląda osób z podobnymi przeżyciami, więc prędzej otrzymałbyś odpowiedzi/ niewidzialna ręka poprawiła cytowanie. "Ludzi poznajemy w momencie, kiedy sytuacja jest dla nich trudna, wtedy pokazują prawdziwą twarz" - przeczytane na forum 6 Odpowiedź przez Summerka 2014-09-01 21:48:31 Summerka Gość Netkobiet Odp: Samotność w małżeństwie - widziane oczyma mężczyznyNie mam podobnych doświadczeń, ale też zastanowiło mnie to samo, co może warto starać się jak kiedyś i zacząć adorować żonę na nowo? 7 Odpowiedź przez markoni 2014-09-02 01:25:38 markoni Niewinne początki Nieaktywny Zarejestrowany: 2014-09-02 Posty: 2 Odp: Samotność w małżeństwie - widziane oczyma mężczyznyA może tak dużo czasu poświęciliście dla dzieci że zapomnieliście zupełnie o sobie I jak już przyszedł ten czas na wspólne doznania (nie mam tu na myśli seksu) tylko bliskość drugiej osoby to ty byłeś nie obecny z tond wziął się ten nad tym jak często przez ostatni czas czyli 2,3,4 lata może i więcej spędzaliście czas tylko we dwoje bez dzieci , może tu tkwi problem I nie chodzi mi o to żeby dzieci odstawiać na bok tylko więcej czasu poświęcać dla samych siebie mi tego kiedyś brakowało 8 Odpowiedź przez markoni 2014-09-02 01:28:07 markoni Niewinne początki Nieaktywny Zarejestrowany: 2014-09-02 Posty: 2 Odp: Samotność w małżeństwie - widziane oczyma mężczyznya kolejna sprawa wcale nie musi być to wątek zdrady jeżeli się w to zagłębimy tylko psychologia 9 Odpowiedź przez Lola4305 2014-09-02 02:51:16 Lola4305 Niewinne początki Nieaktywny Zarejestrowany: 2014-09-01 Posty: 5 Odp: Samotność w małżeństwie - widziane oczyma mężczyznyNiby co ja tam wiem ale się wypowiem, a co!Po pierwsze ja bym się wybrała na Waszym miejscu na jakieś dłuższe wakacje, jeśli nie sami to z dziećmi. Piszesz że finasowo jest ok. A skoro żona jest zmęczona to mogłoby by pomóc. Lub chociaż jakiś prezent w stylu dzień, dwa w Spa? Najlepiej razem Ale coś mi się wydaje, że problem tkwi w tym facecie. Jesli rozmowy i zabieganie o nia nic nie daje to ja bym ... odpuscila. Oczywiscie na jakis czas, stopniowo. Żeby troche zatesknila za Tobą, żeby tez poczula się troche zazdrosna. Wszystko w granicach rozsadku, z umiarem, delikatnie. Na kobiety to działa. Ona potrzebuje bodźca który przyciągnie ją w Twoją stronę, pokaz jej ze nie jestes tylko ojcem jej dzieci ale tez pociagajacym, ciekawym mezczyzna. Wiadomo, że kolega z pracy ciekawszy, nie mieszka z nim 14 lat, nie zna go na wylot. Dlatego ciagnie ja do nowego ale nie potrafi sobie z tym poradzic, kocha dzieci a z Tobą była tyle czasu i stad wyrzuty, smutek. Może na chwile obecna jej spowszedniales, czesto tak sie dzieje. Moze za malo rzeczy robilsicie tylko i wylacznie razem przez te lata? Mam na mysli randki, kino itp. Wiem, że majac dzieci ciezko znalezc na to czas ale to bardzo wazne. Przynosiles jej kwiaty, mowiles jej komplementy? To strasznie ważne dla kobiety. Może za bardzo weszliscie w role matka, ojciec a za malo w role mąż i żona. 10 Odpowiedź przez DeMarkus1975 2014-09-02 16:22:08 DeMarkus1975 Zaglądam tu coraz częściej Nieaktywny Zarejestrowany: 2014-09-01 Posty: 10 Odp: Samotność w małżeństwie - widziane oczyma mężczyzny żyworódka napisał/a:Markus, jeżeli chcesz zacytować czyjąś wypowiedź, to kliknij w okienko "cytuj " znajdujące się z prawej strony tej do Twojej historii, to czy wiesz, na ile rozwinął się ten romans żony z kolegą?Doszło również do zdrady fizycznej?Nadal razem pracują?Nadal utrzymują kontakt poza pracą?Bo w zasadzie tak piszesz, jakby sama zdrada żony, choćby ta emocjonalna nie bardzo Cię obeszła i nadal chcesz, żeby było między Wami jak dawniej, ale ona nie.....bo albo jeszcze jest 'w środku' tej nowej miłości, albo nie widzi już powrotu do nie ma w Tobie złości, wściekłości, buntu, że tak postąpiła?Przepraszała Cię za to?Twój wątek bardziej odpowiada tematycznie do działu więcej zagląda osób z podobnymi przeżyciami, więc prędzej otrzymałbyś odpowiedzi/ niewidzialna ręka poprawiła cytowanie. Jestem zdania, że mój temat pasuje właśnie tutaj. Zdrada (emocjonalna i fizyczna) była i nic jej nie cofnie. Nie rozchodzimy się, więc nie ma mowy o rozstaniu. Oczywiście ja dopuszczam myśl, że żona nadal jest zakochana w innym mężczyźnie, albo po prostu nie znajduje uczuć do mnie. I tyle. Ja staram się znaleźć sposób na funkcjonowanie swoje i mojej rodziny, tym bardziej, że niestety, ale żona jest w tej chwili hamulcem i wszystkie sprawy rodzinne muszę inicjować, a większość sam ciągnę. A przy czwórce dzieci, jest tych spraw jak napisała jedna z osób wyżej, być może zbyt mocno (a zwłaszcza ja) weszliśmy w role rodziców. O żonę zawsze dbałem, natomiast ona jest osobą "z głową w chmurach" i to ja musiałem stąpać mocno po tutaj bardziej porad "jak żyć" niż "jak sobie poradzić ze zdradą, odejściem". 11 Odpowiedź przez renesans 2014-09-02 20:59:00 renesans Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2014-06-23 Posty: 784 Odp: Samotność w małżeństwie - widziane oczyma mężczyzny Dodam coś od siebie...Jestem żoną która odpłynęła jak to nazwałeś,a właściwie byłą żoną...Nie wiem jak to widział mój M. a nawet jakbym wiedziała nie mam zamiaru czynić mu tu wyrzutów. Miałam powody, których dłużej już nie dało się wyciszyć, kompletnie "ześwirowałam". Odeszłam z domu rok temu, nie pomogły nam próby nawiązania dialogu, jakbyśmy mówili w innych napotykałam mur, jakieś piętrzące się góry które próbowałam obejść a kiedy już widziałam cel znów jakaś bariera oddzielała mnie od chyba wszystkiego, w końcu 20 lat razem to nie byle co ale ile z tego razem było faktycznie wspólne? U mnie M. też odmówił wizyt u psychologa, ja chodzę prawie rok. Nie żałuję i nie czuję się głupia, chora czy wariatka. Wprost przeciwnie widzę, że proces mojego zamykania trwał przez wiele lat małżeństwa i był książkowym przykładem. Mój M. nie ruszył za mną, nie zainteresował się tym co mam w środku więc został... Jest to jego wybór. A najważniejsze! U mnie farsę wspólnego życia przerwały dzieci,które lepiej jak my wiedziały co jest nie tak Wydajesz się odpowiedzialnym facetem, a jednak co popchnęło żonę do stworzenia swoistego trójkąta? Co sprawiło, że ona pozostaje w związku z Tobą? Piszesz o Waszej miłości do dzieci, o tym, że niedawno (bo 3 latka to nie dużo) żona namówiła Cię na kolejne dziecko hmmm?Terapia przez ciążę? Co dała Twojej żonie kolejna ciąża? Pisałeś, że to chęć posiadania córki ale przecież nie było gwarancji...Mnie to TU BRAK??? Dlaczego codzienność jest dla niej tak trudna, że ucieka?Możesz próbować sam, i ona może ale jak ktoś już napisał, świeże spojrzenie z zewnątrz może czynić cuda. Psycholog może Ciebie naprowadzić na dobry trop a potem właściwą drogę. Oby nie było za późno "Nie czekaj na wzajemność, telefon i róże gdy ciebie nie chcą, nie piszcz nie szlochaj najważniejsze przecież że ty kogoś kochasz czy wiesz, że łzy się śmieją kiedy są za duże" Jan Twardowski 12 Odpowiedź przez Secondo1 2014-09-02 23:16:04 Secondo1 Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2014-01-17 Posty: 1,895 Odp: Samotność w małżeństwie - widziane oczyma mężczyzny DeMarkus1975 napisał/a:Zdrada (emocjonalna i fizyczna) była i nic jej nie cofnie. Nie rozchodzimy się, więc nie ma mowy o rozstaniu. Oczywiście ja dopuszczam myśl, że żona nadal jest zakochana w innym mężczyźnie, albo po prostu nie znajduje uczuć do mnie. I tyle. Ja staram się znaleźć sposób na funkcjonowanie swoje i mojej rodziny, tym bardziej, że niestety, ale żona jest w tej chwili hamulcem i wszystkie sprawy rodzinne muszę inicjować, a większość sam ciągnę. A przy czwórce dzieci, jest tych spraw jak napisała jedna z osób wyżej, być może zbyt mocno (a zwłaszcza ja) weszliśmy w role rodziców. O żonę zawsze dbałem, natomiast ona jest osobą "z głową w chmurach" i to ja musiałem stąpać mocno po tutaj bardziej porad "jak żyć" niż "jak sobie poradzić ze zdradą, odejściem".Szukasz odpowiedzi na pytanie "jak żyć" :- po zdradzie,- z partnerem który wyprowadził swoje uczucia poza żyć po zdradzie - to zalezy od zachowania chce naprawić, jeżeli czuje się winny, jeżeli znosi wszystki zmiany nastrojów zdradzonego, zerwał kontakt z osobą trzecią itd - to jest szansa na wspólne przeciwnym wypadku, pozostaje wegetacja albo decyzja o końcu żyć z osobą która wyprowadziła swoje uczucia poza małżeństwo - ...tu pozostaje jedynie wegetacja lub koniec ma czarodziejskiej metody na zmianę nastawienia żony do jest wiena innej osobie, nie jesteś niańką jej dzieci, bankomatem, złotą rączką w nie zdecydował się pewnie na przejęcie damy z 4 dzieci...Może czekają aż dzieci podrosną i wtedy zdecyduje się na odejście do niego....Jak żyć - na bombie ?Nie wiesz kiedy odpali, nie wiesz które kabelki przeciąć żeby ją rozbroić a nie tego trzeba fachowca, ale żona na to się nie to może wybuch kontrolowany ?Pakujesz żonę i dzwonisz po probklem chyba twki w Twoim się, że rozpadnie się rodzina, boisz się że żona zrobi uświadom sobie, że boisz się tego na co nie masz więc się bać, skoro i tak nic to nie zmieni ?Nie pokazuj zonie tego, że niezależnie co ona zrobi, Ty i tak będziesz potulny, wystrachany i zawsze jej wszystko wybaczysz no bo...przecież mamy 4 dla żony, nie jest to wystarczający argument do tego, żeby skutecznie wybić sobie z glowy romanse, to Ty tego nie zmienić tylko potem dla swoje warunki wspólnego życia i konsekwentnie je myślę tu o seksie, ale o końcu romansu ( jeżeli w pracy - to zmiana pracy), wspólna terapia również jakie będą Twoje działania w przypadku gdy żona nie zgodzi się na realizację planu - i bądź w tym swoje granice, zadbaj o ich w samolocie jest śweitna instrukcja bezpieczeństwa : - najpierw nałóż maskę sobie, potem pomóż zadbaj o siebie, potem będziesz na tyle silny żeby zadbać o dzieci. 13 Odpowiedź przez DeMarkus1975 2014-09-03 09:53:05 DeMarkus1975 Zaglądam tu coraz częściej Nieaktywny Zarejestrowany: 2014-09-01 Posty: 10 Odp: Samotność w małżeństwie - widziane oczyma mężczyzny Żona, jak twierdzi, zerwała kontakt z kochankiem (i nie pracują już razem). Nie mam jednak pojęcia co sobie układa w głowie?Czy zatem określenia "partner wyprowadził swoje uczucia poza małżeństwo" i "terapia małżeńska" to nie są wykluczające się kwestie? Czego mogę się spodziewać po takiej terapii? 14 Odpowiedź przez żyworódka 2014-09-03 10:40:16 żyworódka Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2011-02-24 Posty: 3,979 Wiek: czas zbioru plonów Odp: Samotność w małżeństwie - widziane oczyma mężczyzny Markus, oczywiście, że Twoja historia również "pasuje" do umieszczenia w tym rozważam ją przez pryzmat zdrady żony, mając również na uwadze fakt, że dział "zdrad" cieszy się większą uwagą forumowiczów - tak wynika z moich obserwacji i myślę, że na ten czas otrzymałbyś więcej forum są redaktorki zajmujące się działem PSYCHOLOGIA, ale jakoś ich nie widzę w Ci link do wątku, myślę, że wart jest przeczytania: tutaj bardziej porad "jak żyć" niż "jak sobie poradzić ze zdradą, odejściem".Moim zdaniem najpierw powinniście 'przerobić' oboje, Ty i żona temat zdrady, a końcowym efektem będzie zastanowienie się/podjęcie decyzji "jak żyć" wyjdzie, tak 'po nitce do kłębka', co było jej przyczyną, czy: nuda małżeńska, próba oderwania się od codziennych trosk i obowiązków (czwórka dzieci), zainteresowanie ze strony innego mężczyzny (podbudowa własnego ego), Twoje zachowania względem żony jak chociażby niedostrzeganie w niej kobiety tylko matki, zbyt mała pomoc w dzieleniu/wykonywaniu obowiązków domowych, a może.....wykazywanie przez Ciebie zainteresowania innymi kobietami.... występuje 'zespół nakładania się' nie chce iść na terapię do psychologa, to spróbuj najpierw zdaniem, też jej potrzebujesz, bo bardzo mało uzewnętrzniasz doznawanych emocji.....jakbyś był zablokowany w przeżywaniu tego co się wydarzyło, traktujesz TO nazwijmy 'urzędniczo'. Podajesz dane i myślisz, że wyjdzie/wydrukuje się gotowa Twoje pytanie odnośnie małżeńskiej nie byłam, ale wiem jak funkcjonują spotkania z pewno pomagają się otworzyć i wyrazić słowami to, co siedzi w nas 'w środku'.Nie zakładaj, że od psychologa dostaniesz 'gotową' receptę, ale pomoże Ci/naprowadzi Cię na zrozumienie Twojego dosyć wnikliwie zobrazował Waszą sytuację, a Renesans zadała kilka pytań, zatem odpowiedz na porad, to rozmawiaj/nawiązuj dialog z każdym rozmówcą, nie ignoruj odpowiedzi, będą również odpowiedziami dla samego SIEBIE, bo nazwiesz to/określisz słowami sytuacje dotąd widziane, ale nie nazwane. "Ludzi poznajemy w momencie, kiedy sytuacja jest dla nich trudna, wtedy pokazują prawdziwą twarz" - przeczytane na forum 15 Odpowiedź przez Secondo1 2014-09-03 11:30:47 Ostatnio edytowany przez Secondo1 (2014-09-03 11:52:50) Secondo1 Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2014-01-17 Posty: 1,895 Odp: Samotność w małżeństwie - widziane oczyma mężczyzny Czy w przypadku kiedy partner wyprowadził uczucia poza związek terapia małżeńska ma sens ?- ma, o ile obydwoje czują taką potrzebę. Podczas tej terapii można spojrzeć w głąb siebie, zrozumieć swoje potrzeby ale i błędy, zrozumieć potrzeby partnera, nauczyć się komunikacji, otworzyć się na partnera. W tej chwili obydwoje tkwicie w żona marzy o kochanku, tworzy sobie wizje jego wspaniałości a jednocześnie jest świadoma, że nie może z nim być na stałe ? ?co ludzie powiedzą ? przy 4 dzieci, bo dzieci ucierpią. A powodem jest najprawdopodobniej obawa kochanka przed przyjęciem kochanki z takim dobytkiem...- Ty odsuwasz na bok swoje emocje , ból związany ze zdradą żony ? bo przecież ktoś musi być w tej rodzinie odpowiedzialny za dzieci i liczysz na to, że zona kiedyś ?zmądrzeje? i dojdzie to tego samego wniosku i znowu będzie jak co łączy te Wasze oczekiwania jest to, że są to jedynie marzenia zupełnie przeciwstawne, które nie mają szans żeby jedno z Was odrzuciło swoje marzenia na rzecz drugiej może powodem jest to, że marzenia żony są dalej podsycane przez ze nie pracują ?razem? ( w jednym pokoju ? w jednej firmie ? w jednym mieście ?) nie oznacza, że dalej nie mają ze sobą kontaktu, nie planują wspólnej z żoną o jej oczekiwaniach co do wspólnej przyszłości z Tobą, może zaproponuj jej odejście do kochanka, samej bez dzieci ?Po co masz męczyć się przez następnych kilkanaście lat życia, będąc traktowanym jak przedmiot. Kochanek taki wspaniały, to niech idzie do niego. Jeżeli nie chce odejść do kochanka, to prosty przekaz ? oczekuję, że zaczniesz dążyć do tego żebyśmy znów byli małżeństwem, i Twój plan te mówienie o tym, że potrzebuje czasu, że ma chaos w głowie to jedynie wymnówki, po to żeby dalej dryfować poza związek z nie postawisz sprawy jasno, będziesz dalej tkwił w maraźmie razem z dziećmi. Aż w końcu, za parę lat żona powie ? nas już i tak od dawna nie ma, facetem, postaw sprawę jasno i podejmij decyzje o przerwaniu tej wie o zdradzie żony ?Czy poinformowałeś jej rodziców o tym problemie ?To może być kubeł zimnej wody dla żony. Sam fakt, że jesteś zdecydowany ujawnić jej tajemnicę może obudzić ją z transu, zafundować jej terapię wstrząsową od razu, kiedy wykryłeś jej miałeś szansę na jeden, skuteczny strzał, szok który może wybudzić marzyciela. 16 Odpowiedź przez DeMarkus1975 2014-09-22 10:23:25 Ostatnio edytowany przez DeMarkus1975 (2014-09-22 10:25:48) DeMarkus1975 Zaglądam tu coraz częściej Nieaktywny Zarejestrowany: 2014-09-01 Posty: 10 Odp: Samotność w małżeństwie - widziane oczyma mężczyzny Sytuacja na dzisiaj jest taka, że mieszkamy razem, a żona (z dużym prawdopodobieństwem) zakończyła relację z "kolegą". Pisząc - zakończyła - mam na myśli relację formalną, czyli spotkania, maile itd. Czy zakończyła ją w swoim sercu - tego nie jakiś czas próbowaliśmy się "zestroić" na nowo, ale bez efektów. Żona twierdzi, że uczucie do mnie już zamknęła i nie potrafi go wskrzesić. Pytała się mnie, czy chcę formalnego rozwodu, czy będziemy żyli tak jak teraz, czyli razem, a jednak osobno. Żona twierdzi, że myślała także o terapii małżeńskiej, ale nie wierzy w jej powodzenie, bo podstawą takiej terapii musi być tutaj dochodzę do sedna sprawy. NIE JESTEM w stanie zrozumieć, a tym bardziej zaakceptować jej postępowania. Dla mnie najważniejsze jest dobro - czwórki naszych dzieci. Do tego dochodzą sprawy życiowo - organizacyjne. Mieliśmy kupić dom, bo obecne mieszkanie jest dla nas za małe, ale żona nie wyraża chęci. Żyjemy niemal jak na walizkach, bo w obecnym mieszkaniu nie wystarcza miejsca na wszystkie graty. Dzieci są jeszcze na tyle małe, że zanim dorosną i się usamodzielnią - to miną lata. Stąd wysnuwam wniosek, że dla niej nasza rodzina nie jest wartością najwyższą i szlag mnie trafia, bo rozumiem, że może mnie już nie kochać, ale dlaczego robi to dzieciom?Nie potrafię sobie z tym poradzić. Problemy osobiste rujnują mi pracę, która jest naszym głównym źródłem przychodów. Czy mam "karać" ją za brak miłości, zrobić rozdzielność majątkową i kazać jej dokładać się do życia w równym stopniu. Przy jej mizernej pensji nie będzie miała z czego, a poza tym to ... mama moich nikim "w realu" nie potrafię podzielić się problemami. Czy nadal starać się namówić żonę na terapię? Proszę panie o jakieś rady ... bo tonę. Mam wrażenie jakbym ciągnął przez życie zepsuty samochód, a moja żona siedzi w środku i jeszcze mocno zaciąga 17 Odpowiedź przez DeMarkus1975 2014-09-24 14:59:14 DeMarkus1975 Zaglądam tu coraz częściej Nieaktywny Zarejestrowany: 2014-09-01 Posty: 10 Odp: Samotność w małżeństwie - widziane oczyma mężczyznyJak rozumiem cisza oznacza, że sytuacja jest beznadziejna ... dla mnie 18 Odpowiedź przez żyworódka 2014-09-24 15:33:20 żyworódka Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2011-02-24 Posty: 3,979 Wiek: czas zbioru plonów Odp: Samotność w małżeństwie - widziane oczyma mężczyzny Witaj co piszesz o zachowaniu się żony, odbieram w ten sposób, że zablokowała się wewnętrznie na WSZYSTKO - Ciebie/męża, dzieci, ogólnie na dom, jako miejsce, w którym po prostu chore!!!'Wyprała się' z wszelkich uczuć do osób, które kiedyś stanowiły treść jej życia. Ba, z odpowiedzialności, przede wszystkim za los Waszych dzieci, dodajmy czwórki małoletnich dzieci. I prawdopodobnie nie ma/nie widzi żadnej alternatywy w chwili obecnej, na stworzenie sobie 'nowego modelu życia', który prawdopodobnie w głowie umyśliła, że W NIM byłaby pewnością ma to związek z tym "kolegą", że NIC z tej ich znajomości konkretnego nie zdaniem, wskazane jest, aby żona zdecydowała się, na podjęcie terapii uczucia do Ciebie, niekoniecznie przekreśla jej podjęcie, bo w sumie chodzi również i o z psychologiem, może pozwolić jej TRZEŹWO spojrzeć na sytuację, którą wytworzyła (opieram się na Twoich wypowiedziach), doprowadzając w rezultacie do rozłamu w Ci rozwód. A na jakich zasadach, czy z orzeczeniem o swojej winie?Co z dziećmi, będzie chciała sprawować nad nimi opiekę, czy też podzielicie się nimi?Jeżeli rozwód bez orzeczenia winy, to pozostając z dziećmi, z pewnością wystąpi o alimenty na siebie, bo jej stopa życiowa się Twoim nastawieniu do niej, mimo zdrady, odtrącenia, prawdopodobnie sam będziesz skłonny jej płacić. Gdzie zamieszka po rozwodzie?To tak na szybko, nasunęły mi się te powyższe z żoną w tym temacie jest konieczna. Musisz z nią porozmawiać o warunkach, jak ona sobie TO takiej rozmowy, nie będzie przecież musiało oznaczać, że chcesz rozwodu, ale musisz poznać jej punkt widzenia. Skoro sama wyszła z taką propozycją, to musi sobie "coś kalkulować".Rozłączność majątkowa....proszę bardzo, jak najbardziej i tak będziesz więcej dokładał do życia, ale będzie to Twój akt "łaski". Przy wspólnocie majątkowej, żona nie docenia, że jesteś jednak głównym żywicielem rodziny. Brak większego finansowego zaplecza, z pewnością da jej się we znaki.....i ciekawa jestem, czy wówczas będzie miała na tyle godności, aby nie sięgać po Twoje. "Ludzi poznajemy w momencie, kiedy sytuacja jest dla nich trudna, wtedy pokazują prawdziwą twarz" - przeczytane na forum 19 Odpowiedź przez netmisiek 2014-09-25 09:47:42 netmisiek Net-facet Nieaktywny Zawód: handlowiec Zarejestrowany: 2014-08-04 Posty: 141 Wiek: 41 Odp: Samotność w małżeństwie - widziane oczyma mężczyznyAutorze, Twoja żona ma za sobą romans! Haloooo, czy ktoś mnie słyszy? ROMANS!!! Nie rozumiem zarówno Ciebie jak i osób które do tej pory tu się wypowiadały. Jej "oddalenie się" to po prostu miłość do innego faceta. Być może niespełniona, być może odstawiona dla dobra dzieci. DLA DOBRA DZIECI a nie dla Twojego dobra autorze. Co chcesz ratować w tym związku? Co chcesz rozpalać? Skoro twierdzisz, że rodzina jest dla Ciebie najważniejsza, to trwaj w tym związku i nie licz na nic więcej. Twoja żona jest z Tobą nieszczęśliwa, jej serce płonie dla kogoś innego. Powtórzę to jeszcze raz, ona się POŚWIĘCA dla dobra dzieci! Chcesz żyć jak człowiek, to się rozwiedź. Nie chcesz rozwodu ale brakuje Ci bratniej duszy? To jej sobie poszukaj poza małżeństwem. Obym się mylił, jednak nie widzę w obecnej chwili żadnej szansy dla Ciebie, na odzyskanie miłości żony. 20 Odpowiedź przez DeMarkus1975 2014-09-26 08:22:25 DeMarkus1975 Zaglądam tu coraz częściej Nieaktywny Zarejestrowany: 2014-09-01 Posty: 10 Odp: Samotność w małżeństwie - widziane oczyma mężczyzny netmisiek napisał/a:Powtórzę to jeszcze raz, ona się POŚWIĘCA dla dobra dzieci! Chcesz żyć jak człowiek, to się rozwiedź. Nie chcesz rozwodu ale brakuje Ci bratniej duszy? To jej sobie poszukaj poza małżeństwem. Obym się mylił, jednak nie widzę w obecnej chwili żadnej szansy dla Ciebie, na odzyskanie miłości Na 99% masz rację, ... ale ja szukam tego 1% dla siebie i mojej rodziny. 21 Odpowiedź przez NorPol 2014-09-26 09:06:26 NorPol Wkręcam się coraz bardziej Nieaktywny Zarejestrowany: 2014-09-05 Posty: 38 Odp: Samotność w małżeństwie - widziane oczyma mężczyzny DeMarkus1975 napisał/a:Jestem Marek. Mam 42 lata. Mieszkam w Krakowie. Jestem żonaty od 14 lat. Od, mniej więcej, dwóch - trzech lat w naszym związku pojawił się problem polegający na oddalaniu się od siebie. Obecnie żona twierdzi, że jesteśmy przyjaciółmi, że mnie szanuje, ale nie kocha. Nie chce mojej bliskości. Pewnie można by było to jakoś rozwiązać, gdyby nie jeden, a raczej cztery powody - nasze dzieci w wieku (12, 11, 5 i 3 lata). Żadne z nas nie opuści (nie porzuci) rodziny, oboje chcieliśmy mieć tak dużą rodzinę i potrafiliśmy się nią cieszyć. Żona bardzo chciała kolejne dziecko, bo pierwsi trzej to jesteśmy ludźmi wykształconymi, dobrze zarabiamy, pochodzimy z normalnych (pełnych) rodzin. Jesteśmy oboje bardzo związani z naszymi pociechami. Żona zawsze miała we mnie wsparcie, zrezygnowałem nawet z jednej z funkcji, którą pełniłem, żeby ona mogła wrócić do zawodu po urodzeniu najmłodszego dziecka, wziąłem na siebie dużą część obowiązków domowych znajduję więc żadnych racjonalnych powodów dla których miałaby powód, żeby odsunąć się ode mnie emocjonalnie. A jednak się to setki rozmów, próbowaliśmy i próbujemy utrzymać nasze małżeństwo, do psychologa żona nie chce pójść, bo mówi, że chcę z niej zrobić wariatkę. W międzyczasie zadurza się w żonatym koledze z pracy, pisze mu, że go kocha. Potem płacze, przeprasza, popada w twierdzi, że jej serce jest puste. Zacząłem się zastanawiać, czy nie ma symptomów depresji, często jest bardzo sytuacja trwa już ponad dwa lata. Żona nie tylko nie chce mojej bliskości, ale też nie zajmuje się mną, nie myśli o mnie. Bardzo brakuje mi tej relacji. Sporadycznie (raz na miesiąc, dwa) współżyjemy, co bardziej mi się wydaje jest jakimś sposobem na odreagowanie, niż faktyczną namiętnością. Olbrzymi lodowy mur, który pomiędzy nami wyrósł jest nie do zniesienia. Czuję, że ona mnie porzuciła emocjonalnie, ale jednocześnie jesteśmy skazani na wspólne życie. Czy ktoś z pań lub panów coś takiego przeżył? Jak sobie poradziliście? Czy i po ilu latach coś się zmieniło w relacji na lepsze?Godne podziwu poświęcenie dla dzieci ale...marnujesz zycie i osobiście uważam, że nie jest to tego wszystkiego warte. Będziesz żałował. Masz zone, która się przy tobie ustawiła, ma wszystko i jest bardzo wyrachowana wykorzystując twoja miłośc i chęt tworzenia że farsę jaką jest wasze małżeństwo chcesz ciągnąc dla dzieci ale twoje dzieci widza coraz więcej i coraz więcej będą z tego waszego małżeństwa wynosiły. Nauczycie dzieci, że tak wygląda małżeństwo, rodzina i tak będa sobie ja potem układały. Małżenstwo to dwójka kochających się ludzi, dzieci powinny widzieć czułośc rodziców względem siebie, kontakt fizyczny (nie chodzi o seks), przytulanie, całowanie musza wiedzieć że rodzicom na sobie zależy, a nie mieć obraz kolegi i koleżanki. Ludzi bez emocji względem siebie, obojętnych, wdających sie w romanse i cierpiących. Wiem, że to bardzo cięzka decyzja ale uważam, że dla dobra właśnie dzieci i swojego dobra (o tym tez trzeba myśleć) i szczęscia powinniście się rozwieść. Jeżeli tak jak piszesz jesteście kulturalnymi i wykszałconymi ludzmi na poziomie dogadacie się. Możecie ustalic opiekę naprzemienną, mieszkać blisko siebie ale zacząć tworzyć nowe zycie. To jest możliwe i wiem to z własnego doświadczenia. Dzieci w końcu zaakceptują ten fakt i ułożą to sobie. Często robią to szybciej niz dorośli. Nie warto marnować swojego zycia aż tak bardzo. 22 Odpowiedź przez netmisiek 2014-09-26 09:25:04 Ostatnio edytowany przez netmisiek (2014-09-26 09:39:47) netmisiek Net-facet Nieaktywny Zawód: handlowiec Zarejestrowany: 2014-08-04 Posty: 141 Wiek: 41 Odp: Samotność w małżeństwie - widziane oczyma mężczyzny DeMarkusSkończysz jako zgorzkniały, nienawidzący siebie i żony desperat. Najdalej za pięć lat. Przeczytaj to co napisał/a NorPol. Sam bym lepiej tego nie ujął. Chcesz zrobić coś dobrego dla dzieci? Zacznij od zrobienia czegoś dobrego dla siebie. Zakończ ten nieszczęśliwy związek. Przykro mi ale nie da się nikogo na siłę ponownie w sobie rozkochać. A brak czułości i zwykłej bliskości Was zniszczy. Myślę, że powinieneś porozmawiać na ten temat szczerze z żoną. Skoro jesteście ludźmi na poziomie, to się dogadacie. Nie twierdzę, że będzie łatwo. Będzie strasznie bolało, od tego nie uciekniesz, ale innej drogi nie ma. A rodzina pozostanie rodziną. Pamiętaj, że Twoją rodziną są Twoje dzieci, rodzeństwo i rodzice. Może to głupi banał ale życiowo prawdziwy. Żona to nie rodzina.[edit]Poczytaj sobie jak wygląda związek bez miłości i co o takim stanie myśli kobieta. Historia podobna do Twojej, tylko z kobiecej strony: Posty [ 23 ] Strony 1 Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź Zobacz popularne tematy : Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności © 2007-2021 Rozwód po męsku Wbrew powszechnym przekonaniom, rozpad małżeństwa wywołuje większy szok emocjonalny u mężczyzny. Kobiety długo dojrzewają do podjęcia decyzji o rozstaniu, analizują w myślach swoje uczucia lub wyobrażają sobie, jak będzie wyglądać ich przyszłe życie, kiedy już nie będą żonami. Mężczyźni natomiast długo nie zauważają negatywnych wskazówek świadczących o kryzysie w związku, nawet gdy decyzja o rozwodzie jest już podjęta, częściej niż kobiety snują nierealne marzenia o powrocie do dawnej sytuacji i możliwości naprawy tego, co było złe w relacji. Ta nagła samotność jest dla mężczyzny zwykle sporym zaskoczeniem. Jak pokazują wyniki badań psychologicznych (np. Kressel, 1986), mężczyźni w sytuacji rozwodu unikają szczerej konfrontacji ze swoimi uczuciami. Może to być przyczyną błędnego rozpoznawania własnych potrzeb, np. nie radzą sobie z obowiązkami domowymi, co jest interpretowane jako tęsknota za bliskością z kobietą. Wynika to głównie z przekazywanych w dzieciństwie wzorców społecznych, zgodnie z którymi analizowanie własnych emocji jest uznawane za zachowanie „niemęskie”. Samotne serca W celu zwalczenia stresu związanego z rozwodem, mężczyźni angażują się w różne formy aktywności: rozwijają porzucone wcześniej zainteresowania lub intensywnie poświęcają się pracy zawodowej. Dlatego też zewnętrznym obserwatorom może się wydawać, że rozwód dla mężczyzny nie jest tak mocnym przeżyciem jak dla kobiety, która często, by poczuć ulgę, wyraża swoje emocje otwarcie przed otoczeniem. W rzeczywistości jest inaczej - męskie samotne serca są tak samo zranione jak kobiece, a może nawet bardziej? Sytuacja mężczyzny jest w istocie o wiele trudniejsza, często nie potrafi on wyobrazić sobie, jak będzie wyglądało jego życie po rozwodzie, myśli, że poczucie samotności będzie towarzyszyło mu już zawsze. Jeśli nie nastąpi konfrontacja z własnymi uczuciami, niemożliwe będzie zakończenie kryzysu i wykorzystanie szansy, jaką może dać rozwód. Jak przetrwać rozpad małżeństwa? Oto kilka wskazówek dla tych, którzy chcą przejść tę drogę zwycięsko. Zostały one opracowane na podstawie informacji zawartych w książce Judith S. Wallenstein i Sandry Blakeslee pt. „Druga szansa. Mężczyźni, kobiety i dzieci 10 lat po rozwodzie”. Zakończ swoje małżeństwo Dotyczy to zwłaszcza sfery emocjonalnej. Już nie jesteś mężem, co nie znaczy, że nie możesz być sobą. Ciągle masz wiele pasji i celów, które możesz realizować. Zakończenie małżeństwa oznacza także pozbycie się pragnienia zemsty na partnerce, obarczania jej lub samego siebie całą winą za rozpad związku. Pozwól sobie na żałobę po stracie Być może wydaje ci się to stratą czasu i myślisz, że lepszym rozwiązaniem byłoby zajęcie się czymś innym, co pozwoliłoby ci zapomnieć. Jeśli jednak nie pozwolisz sobie samemu na uświadomienie straty i przeżycie bólu, odbierzesz sobie samemu szansę na uwolnienie się od tego, co było złe w twojej przeszłości. Stopniowo opanuj negatywne emocje Poczucie krzywdy i żalu jest w twojej sytuacji zupełnie zrozumiałe. Twoje życie nie stanęło jednak w miejscu - ciągle trwa i masz szansę odnaleźć w nim wiele satysfakcjonujących chwil. Pozwól sobie czasem na optymizm. Pretensje do byłej partnerki lub innych osób nic nie pomogą. Przeszłość jest już za tobą, a ty masz szansę sprawić, by twoje kolejne relacje były dobre. Odbuduj samego siebie Według Wallenstein i S. Blakeslee jest to najważniejsze psychologiczne zadanie rozwodu. Polega ono na zbudowaniu nowego, niezależnego od małżeństwa obrazu siebie i wiary w to, że życie po rozwodzie może być szczęśliwe. By to uczynić, powinieneś sięgnąć do swoich wcześniejszych przeżyć, korzeni oraz odnaleźć nowe cele. Jeśli obwiniasz się, w pełni lub częściowo, za rozpad małżeństwa, spróbuj stopniowo uwalniać się od tego uczucia. Jeżeli natomiast będziesz ciągle uważał samego siebie za „nieodpowiedniego mężczyznę”, istnieje niebezpieczeństwo, że takie oczekiwania wobec samego siebie nieświadomie wniesiesz do nowego związku. Może tutaj zadziałać tzw. efekt samospełniającej się przepowiedni i w nowej relacji powtórzysz poprzednie błędy. Czas na nowy związek Wiele osób tuż po rozwodzie ma wrażenie, że już nigdy nie zbuduje nowego związku, że rozpad małżeństwa oznacza koniec dalszych relacji z płcią przeciwną, a życie po rozwodzie to samotność i smutek. U mężczyzn pojawiają się tutaj dodatkowe obawy, wynikające z popularnego przekonania, że kobiety wolą nie wiązać się z partnerami, których poprzednie małżeństwo zakończyło się rozwodem. Należy pamiętać, że jest to jednak tylko stereotyp, a dowodem na jego nieprawdziwość jest chociażby fakt, iż wielu mężczyzn po rozwodzie naprawdę buduje szczęśliwe relacje z nową partnerką. Niewątpliwie wymaga to czasu. Niektórzy popełniają duży błąd, wchodząc w nowy związek tuż po rozwodzie. W tym przypadku wiąże się to zazwyczaj z tym, że pragną odzyskać utracone niedawno poczucie bliskości i przynależności. Pozostające jednak ciągle intensywne uczucia żalu, złości czy straty oraz brak analizy błędów popełnionych w małżeństwie, mogą sprawić, że nowy związek szybko się zakończy, a przekonanie o braku umiejętności budowania szczęścia z druga osobą wzrośnie jeszcze bardziej. Zanim zdecydujesz się na nowy związek: Pozbądź się poczucia lęku Może to być dla ciebie trudne, ponieważ mężczyźni często wypierają ze swojej świadomości fakt odczuwania przez nich lęku. Jeśli jednak doświadczyłeś porażki w życiu małżeńskim, zupełnie naturalne jest, jeśli odczuwasz obawę przed kolejną próbą wejścia w bliską relację. Być może nie chciałbyś, by ktoś znów doznał zawodu z twojego powodu. Praca nad lękiem wymaga czasu, rozmów z bliskimi osobami, które pomogą ci wzmocnić nadwątlone poczucie twojej wartości jako partnera w związku. Nie oczekuj od nowej partnerki, by była idealna Często zdarza się, że osoby po rozwodzie, obwiniające byłego partnera o rozstanie, spodziewają się, że nowo poznana osoba będzie dokładnie taka, jaką chcieliby ją widzieć. Pamiętaj, że nie ma ideałów, a wspólne szczęście zawsze wymaga czasu i wysiłku obu stron. Skorzystaj ze swojego doświadczenia. Nie neguj swoich doświadczeń Nie odrzucaj poprzedniego małżeństwa jako wydarzenia, które należałoby na zawsze usunąć z pamięci. Masz już coś, czego nie mają inni ludzie - doświadczenie i wiedzę o tym, co niszczy związek. Dlatego tak ważne jest przeanalizowanie przyczyn rozwodu, najlepiej bez silnych emocji. Gdy uświadomisz sobie na czym polegały błędy, twoje szanse na naprawdę szczęśliwy związek będą o wiele większe. Mówi się, że wszystko ma swoje złe i dobre strony. Często wydaje się, że rozwód niesie ze sobą tylko niekorzystne aspekty. Wszystko jednak zmieni się, gdy po opadnięciu emocji zaczniesz traktować rozwód jako szansę. Zapewne jako prawdziwy mężczyzna jesteś zdolny podjąć najważniejsze w życiu wyzwanie - znów zacząć dawać i brać miłość. Jowita Wójcik, psycholog Artykuł ukazał się w serwisie Wejdź na FORUM! ❯

samotność mężczyzny w małżeństwie